Rano poszłam na rezurekcje, na godzinę 7:00. Cały czas jestem w dołku. Maciek mnie rzucił. Rodzina mnie uziemiła… wspaniale…po prostu. Na gg pisze tylko do mnie jakiś Kamil, tez z Warszawy. Całkiem fajny, wkurzył mnie tylko pierwszym pytanie. Wtedy wyobraziłam go sobie jako drecha, ale jest fajny. Rozmawiamy o Polityce i poprawił mi trochę humor.
Z dziadkiem o wiele lepiej, przenieśli go już na zwykły oddział. I dziadek, jak to dziadek. Podrywa pielęgniarki, rozmawia tak głośno, że podobno nie trzeba pytac sie o nr sali, tylko iść za jego głosem ;p
W domu podobnie. Wszyscy, przy stole się przekrzykują, obgadują sąsiadów, itp. itd. Moja rodzina chyba nie jest wyjątkiem…
Szczerze mówiąc humor naprawdę zaczyna mi się poprawiać, dzięki Kamilowi
Chyba anwet dam mu adres blog’a, żeby to sobie rpzeczytał. Niech się chłopakowi miło zrobi.
Dodam jeszcze, iż wczoraj, dostałam od koleżanki, bez okazyjnie, płytę QUEEN! Kind of Magic!!! Jedyne, wczorajsze, miłe, wydarzenie
Zamieszczony w: Dziewczyny, Miłość, Przyjaźń/Przyjaciele, Rodzina, chłopcy, radośc, smutek | Otagowane: dziadek, gimnazjalistka, Gosia, goska, kamil, milusi, milusia, Polska, Rodzina, wielkanoc




Nigdy nie wies(r)z, kto jest po drugiej stronie… – ale życzę Ci jak najlepiej.
Pozdrawiam cieplutko ;*
Ale ja nie mam zamiaru się z nim spotykać, ani poznawać. Czy coś w tym stylu. Napisałam że jest miły, ale to nie znaczy ze mi się podoba!